Sanktuarium Matki Bożej Prymasowskiej Wspomożycielki

HISTORIA DAWNA

Część I. Historia dawna.
W 1603 r. istnieją w Rokitnie dwa kościoły. Jeden pod wezwaniem św. Wojciecha w tzw. Rokitnie Inferior /potem: ogród dworski, następnie PGR/. Drugi pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła w tzw. Rokitnie Superior, na miejscu którego stoi obecny kościół. Oba drewniane. W pierwszym znajdowała się kaplica Płochockich, właścicieli wsi Płochocin. Probostwo Św. Jakuba należało do niezłych; były przy nim groby rodziny Uchańskich, którzy uposażali ten kościół.
Do kościoła Św. Wojciecha należał folwark tuż przy kościele, a Św. Jakub był w posiadaniu majątku Chruślin. W XVI wieku do parafii Św. Wojciecha należało 10 wsi, do Św. Jakuba -14. Kandydatów na proboszcza Św. Wojciecha przedstawiała okoliczna szlachta: Wąsowscy, Chodakowscy, Święciccy; proboszczem Św. Wojciecha był archidiakon warszawski, który zarządzał parafią przez swoich wieczystych wikariuszy.
Starsza jest parafia św. Wojciecha – w 1333 r. przysługiwała jej plebanom połowa ofiar kościoła św. Jakuba oraz prawa parafialne nad służbą i poddanymi jego plebana.
Dwa kościoły i dwie parafie obok siebie to rzecz nie spotykana w ówczesnym Kościele polskim, a tłumaczyć ją można jedynie tym, że jedna z parafii była grodowa, a druga wiejska.. Kiedy więc powstały? Kościół św. Wojciecha jako starszy należy odnieść do czasów organizowania życia kościelnego w tej części Mazowsza, a więc do roku 1075 /początki archidiakonatu mazowieckiego/. Przypuszczalnie już w XI wieku biskupi poznańscy posiadali tu swoje dobra w postaci tzw. klucza żbikowskiego /Biskupice, Giełzew, a może i Rokitno/.
Rokitno wspomniane jest jako gród kasztelański w latach 1280-1282. Wymienia się kasztelana Mikołaja. „Dokładne rozejrzenie się w położeniu topograficznym Rokitna -pisze prof. A. Gieysztor – upewnia, że była to siedziba kasztelanów” /”Materiały wczesnośredniowieczne”/. Dziś jeszcze można oglądać ślady dawnego grodziska.
W Rokitnie istniał gród kasztelański już w r. 1282, który łączy się z najdawniejszymi dziejami Warszawy.

Grodzisko w Rokitnie Górnym koło Błonia od strony zachodniej, 1949 r.
Według wszelkiego prawdopodobieństwa w pocz. XIV w. kasztelania rokicka przeniesiona została do dzisiejszej naszej stolicy, źródła bowiem do XIV w. Nie wspominają, o kasztelani warszawskiej. Zwraca uwagę istnienie w Rokitnie dwóch parafii: jedna pod wezwaniem św. Wojciecha istniała do pół. XVII w., w osadzie zwanej Rokitno Górne i położonej zapewne koło grodziska; druga, pod wezwaniem św. Jakuba, znajduje się jeszcze dziś w Rokitnie Dolnym.
Obiektem badań drą Z. A, Rajewskiego z udziałem A. Cofcianki podjętych w 1949 r. jest grodzisko, zw. Żywą Górą, leżące nad Utratą, niegdyś Rnową w pobliżu dawnej przeprawy. Ciekawe wyniki dało badanie wnętrza grodziska. Miało ono pośrodku wolny majdan, na którym odkryto jamę do magazynowania zboża o pojemności 300-400 kg, oraz głęboki wykop, który był prawdopodobnie wędzarnią. Znaleziono dużą ilość półwytworów z rogu, co świadczy o istnieniu tu pracowni.
Przekop przez majdan wewnętrzny grodziska w Rokitnie Górnym, 1949 r.

Warstwa kulturowa grodziska datowana jest na w. XIII. Wartość toczących się tu prac wykopaliskowych polega na ujawnieniu funkcji grodu kasztelańskiego, nieznanych dotychczas z materiału archeologicznego. Stanowi to cenne uzupełnienie źródeł pisanych, zapowiadając nowe ujęcie syntetyczne. W Rokitnie Dolnym znaleziono liczną ceramikę datowaną na X-XI w. W miejscowości tej oddalonej o 2 i pół kilometra od grodziska istniała prawdopodobnie w tym czasie osada otwarta.
Drugim, starym ośrodkiem osadniczym w pobliżu Warszawy jest S t a r e B r ó d n o położone w pradolinie rzeki Zązy, dziś ujętej w Kanał Bródzieński. Pod kierownictwem dr K. Musianowicz zaczęto w ub. r. badania obliczone na dwa sezony wykopaliskowe. Na skutek znacznego zniszczenia grodziska, tak zwanego Zagórki, prace ograniczyły się tylko do zachowanej jego części, która została przekopana poprzez wały grodu na płn. zach. i płd.
Wszędzie w przekopach ujawniono warstwy spalenizny, świadczące o bardzo silnym pożarze, który musiał ongiś nawiedzić ów ogród. Przekopy poprzez wał północny odkryły konstrukcje z przepalonych kłód drzewa, leżące równolegle do biegu wału, wiązane poprzecznymi krótkimi belkami. Najwyższy wał grodziska zwrócony ku zachodowi, okazał się w znacznej części zniszczony. W nietkniętych jego partiach pochylonych do wnętrza grodziska tkwiły spalone grube pale drzewa, a u podnóża tego wału znaleziono resztki konstrukcji w postaci dwóch legarów równolegle leżących do siebie, na których spoczywały szczątki poprzecznych desek.
Najciekawsze wyniki osiągnięto w wale południowym. Odkryto tam przepalone słupy drewniane tkwiące w ziemi na 60-80 cm. Słupy te ustawione w dwóch równoległych rzędach, oddalone są od siebie o 10-16 cm. – przestrzeń środkowa między rzędami wynosi przeszło 2 m. Na słupach tych leżały szerokie przepalone deski.


Przekop główny (zewnętrzny) przez grodzisko w Bródnie Starym, 1949 r.

Nasuwa się przypuszczenie, że są to resztki bramy prowadzącej do grodu. Cienka warstwa kulturowa i niewielka ilość ceramiki świadczy o stosunkowo krótkim używaniu grodu i datuje go na X-XI w.
Rokitno położone jest nad ważną drogą lądową z Sochaczewa na przeprawy podwarszawskie. Nosi cechy dawnego osiedla administracyjnego. Warszawa bierze gród kasztelański z Rokitna / wg. Prof. Gieysztora, j.w./. „Można by więc poważnie przyjąć, czy pierwotnie archidiakonat mazowiecki nie był związany z kościołem św. Wojciecha w grodzie kasztelańskim w Rokitnie pod miastem Błonie. Kasztelanię tę, zdaje się w połowie XIV wieku przeniesiono do Warszawy. A więc: czy nie Rokitno, Czersk, Warszawa? Czy nie taka była droga archidiakonatu?” /Ks. Nowacki, Z dziejów kultu św. Wojciecha w Polsce/.
Majątek Rokitno w roku 1297 jest uposażeniem archidiakona warszawskiego. Przez długie następne lata archidiakon Czerski ma za podstawę materialną Rokitno Dolne i patronat nad Św. Wojciechem.
Św. Wojciech jest więc parafią grodową. Samo jej wezwanie wskazuje na czasy Krzywoustego /wiek XIII/. Jeżeli zaś gród kasztelański był w Rokitnie, a przy grodzie kościół, to zrozumiałe jest założenie jeszcze w XIII drugiego kościoła, i podziału zbyt rozległej parafii. Wezwanie św. Jakub świadczy o starożytności i tej drugiej parafii.
Rokitno jeszcze w 1297 roku zostało zwolnione z podatku do skarbu przez księcia Bolesława Czerskiego /przywilej immunitetu/.
W roku 1623 archidiakon warszawski Paweł Piasecki uzyskał inny przywilej dla Rokitna: „Zygmunt III z Bożej Łaski et cetera Urodzonemu Janowi Ostrowskiemu, staroście naszemu kampinoskiemu wiernie miłemu łaskę naszą królewską. Urodzony uprzejmie nam miły! Pozwoliliśmy i pozwalamy Wielebnemu Pawłowi Piaseckiemu, archidiakonowi warszawskiemu, sekretarzowi naszemu, aby na potrzebę i opał domowy wioski swej Rokitno pod Błoniem mógł brać drwa leśne albo też olszowe, brzozowi do palenia sposobne w puszcze naszej kampinoskiej. Chcemy tedy i rozkazujemy, aby wierność Twoja dopuścił mu wolnego używania takich drew w tamtej puszczy dzierżawy wierności Twojej, pod łaską naszą inaczej nie czyniąc. Dan w Warszawie dnia 5 miesiąca grudnia 1623. Podpisali Sigismundus Rex i Remigius Zaleski, sekretarz królewski”. Po przeniesieniu kasztelami do Warszawy traci swą rolę kościół Św. Wojciecha na rzecz kościoła Św. Jakuba. W kościele Św. Wojciecha w roku 1604 nie ma stałych duszpasterzy. Praca parafialna skupia się w kościele Św. Jakuba, w którym znajduje się łaskami słynący obraz Najświętszej Maryi Panny.

W 1667 roku jedynym patronem i kolatorem kościoła św. Wojciecha jest dziedzic ze Święcie, lecz do tego kościoła w dalszym ciągu rości sobie prawo archidiakon warszawski. Aby położyć temu kres bp Święcicki w roku 1700 zawiera umowę z kapitułą, mocą której zapisuje na dobrach swoich Święcice 1000 zł rocznej renty na rzecz archidiakona warszawskiego.

Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Mikołaj Święcicki

biskup poznański

W zamian kapituła zrzeka się pretensji do tego kościoła i do parafii. W 1704 roku następuje unia kościołów. Kościół Św. Wojciecha popada w coraz większą ruinę. Miał się wreszcie spalić wraz z dworem.

Część II Po unifikacji.

Po unifikacji kościołów

Unifikacja kościołów i parafii w Rokitnie nastąpiła staraniem Mikołaja Święcickiego, biskupa poznańskiego, pochodzącego ze wsi Święcice. Jeszcze przed rokiem 1693 zwrócił się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o połączenie parafii, zniesienie ich kościołów i postawienie w ich miejsce jednego murowanego. Papież Klemens XI wyraził zgodę. Szybko położono fundamenty i wzniesiono mur na 9 łokci. Prace przerwała wojna z Karolem XII, w którą bp Święcicki czynnie się zaangażował. Karol XII staje obozem w pobliskim Chruślinie. Tymczasem wojska saskie zdobywają Warszawę. Biskup zostaje schwytany i skazany przez Augusta II na opuszczenie kraju. Wyjeżdża do Rzymu. Kiedy uzyskuje możność powrotu, umiera w Wiedniu w drodze do Kraju. Przedtem w dniu 23.XII.1707 zdążył sporządzić testament, w którym zapisał na ukończenie kościoła krzyż diamentowy oraz złote i srebrne naczynia. Złożył to wszystko w ręce Władysława Ponińskiego, podkoniuszego Królestwa, ze specjalnym listem.
Przecenił jednak uczciwość Ponińskiego. Proboszcz ks. Marceli Bogatko na próżno w roku 1725 starał się odzyskać testamentalne precjoza. Dopiero Trybunał Piotrkowski pod groźbą banicji wymusił na Ponińskim w roku 1726 ich zwrot. Całkowita unia parafii nastąpiła – jak wspomniano – w roku 1704. Połączona parafia posiadała 14 wsi: Rokitno, Chruślin, Kopytów, Witki, Radzików, Święcice, Płochocin, Gołaszew, Moszna, Krosna, Biskupice, Giełzew, Czubin, Łaźniew. Scaloną parafię dekretem rzymskim z 1721 roku oddano Prezbiteris secularibus in communi viventibus, a ius patronatus oddano Święcickim.
Kiedy zniknął kościół Sw. Wojciecha – trudno ustalić. Wiadomo, że w 1717 roku jeszcze istniał, ale nie było go już w 1777. Dwór spłonął w 1726 roku. Możliwe, że kościół także. Wspólnota kapłanów diecezjalnych odbyła w Rokitnie Kapitułę Generalną, która wybrała prezesem księdza Jaworskiego, proboszcza Kiczek i choć nie bez trudności, ukończyli budowę kościoła i 8 października odbyła się konsekracja. Proboszczem był ks. Ignacy Czyżewski, a konsekrował Szembek z Płocka. Jednocześnie poświęcono cmentarz grzebalny.
W 1869 burza uszkodziła dach na kościele i woda lała się do wnętrza. Komitet Parafialny, nie mając odpowiednich środków, zwrócił się o pomoc do Naczelnika Powiatu, obiecując wzamian za wsparcie „dozgonną wdzięczność dla Najlepszego Monarchy”. Odpowiedź nie jest znana, a w roku 1880 kościół i budynki parafialne znajdują się w opłakanym stanie. Dach w wielu miejscach pokryty słomą, kościół jeszcze nie otynkowany, dolny zasypany ziemią; w ziemię wbite pale i na nich położona podłoga; wiele pali zgniło i podłoga się zapadła.

KS. WŁADYSŁAW SĘDZIAKOWSKI

 

Gdy w 1880 roku obejmował parafię, uczynił ślub, że jej nie opuści dopóki nie naprawi i nie dokończy kościoła. Powstał Komitet Budowy w składzie: Felix Paschalis Jakubowicz, dziedzic Święcic WNUK MJRA FRANCISZKA RYXA/ po jego śmierci zastąpi go syn; Czesław Dąbrowski z Rokitna jako przedstawiciel hr. Zawiszy z Czubina; Chełmicki, administrator Moszny z upoważnienia dziedzica Kraczkiewicza; Jasiński, administrator, w imieniu barona Władysława Krauze, dziedzica Radzikowa i Kopytowa; Julian Golędzinowski, właściciel wsi Witki; Wojciech Woźniak z Płochocina; Józef Gmoch z Biskupic; Szczepan Kowalski z Czubina; Kazimierz Jankowski z Chruślina i Paweł Lubański z Witek. Zebranie parafian z21.III.1883 r. zobowiązuje obywateli do składek 2 ruble z morgi. W 1885 r. – wzniesiono dwie wieże według projektu arch. Konstantego Wojciechowskiego. Na południowej wieży umieszczono zegar, sprowadzony z Zastawia na Wołyniu z kościoła pobernardyńskiego, zamienionego przez Moskali na cerkiew, oraz dwa dzwony odlane we Wrocławiu w 1746 roku. W następnych latach: nowe dachy, wiązane tynki, na froncie kościoła portyk z figurą NMP, niegdyś własność kościoła pijarskiego przy ul. Długiej w Warszawie. W 1892 wymurowano dolny kościół, urządzono w nim Drogę Krzyżową, do której stacje sprowadził proboszcz z Monachium. Dolny kościół projektował Bellotti, ale z braku funduszy nie dokończył budowy. W zakrystii, gdzie była posadzka /jak w całym kościele/, ks. Sędziakowski dał dębową podłogę, postawił konfesjonał, piec i ołtarz-tryptyk. W 1895 r. dla wsparcia chóru założono kratę żelazną, wykonaną przez Gostyńskiego z Warszawy. Wspaniałą ambonę, odziedziczoną po poprzednikach, ks. Sędziakowski przyozdobił rzeźbami i pozłocił. Na szczycie umieścił figurę Chrystusa w drzewie, a niżej figury czterech ewangelistów i Apostołów Piotra i Pawła.

Przed kratą, oddzielającą nawę od prezbiterium, były wielkie drzwi dębowe, otwierające wejście do kościoła podziemnego. Po lewej stronie / od tych drzwi w podłodze/ był ołtarz Pana Jezusa, drewniany, przyozdobiony rzeźbą, wykonany staraniem ks. Godlewskiego, z którego nic nie zostało po bombardowaniu /I wojna światowa/. Po prawej był ołtarz Sw. Józefa, podobnej wielkości i rozmiarów. W górnej kondygnacji obraz św. Barbary. Ołtarz ufundował w roku 1863 rzeźnik warszawski Kabotnik. Obok ołtarza stał konfesjonał dębowy z 1772 roku, ufundowany przez ks. Macieja Dybowskiego. Ocalał z wojny i znajduje się w obecnym kościele. Na chórze w 1880 roku były stare zrujnowane organy ośmiogłosowe, a w 1893 zainstalowano nowe 24-głosowe. Zniszczone w czasie I wojny. Piszczałki ludzie pokradli. Wojna zniszczyła także: cztery figury aniołów na balustradzie ołtarzowej, które wcześniej znajdowały się w kościele Św. Krzyża w Warszawie przy grobie Chrystusa, gdzie trzymały narzędzia Męki Pańskiej; obrazy na murze: „Zejście z Golgoty” Krudowskiego i „Przemienienie Pańskie”. Ołtarz wielki już w 1777 roku był murowany z Obrazem Matki Bożej, od niepamiętnych czasów łaskami słynącym

.

Ks. Sędziakowski pozłocił dwa wielkie anioły /wyk. Antoni Bogaczyk/,obłoki i ramę do obrazu dzięki ofierze dziedzica Zaborówka Jana Wodzińskiego. W czterech owalnych niszach znajdowały się relikwiarze, wykonane przez s. Walburgę, sakramentkę.

W 1900 roku powieszono piękną lampę, którą miały wspierać trzy orły, ale z obawy przed Moskalami orły zastąpiono pelikanami. Lampę umocowano przy pomocy kuli armatniej z 1830 roku spod Grochowa.

Na froncie kościoła ks. Sędziakowski umieścił napis „Wniebowziętej Bogarodzicy”, na wzór kościoła w Puławach. W 1914 roku z porady lekarzy, cierpiąc na reumatyzm i artretyzm, ks. Sędziakowski wyjechał do Karisbadu, a w niespełna trzy tygodnie później wybuchła wojna. Pieszo, zakupionymi końmi i koleją przez Pragę Czeską, Kraków, Kielce i Warszawę dostał się z powrotem do Rokitna. Pisze w swoich pamiętnikach: „Ale niedługa była moja radość. Pomnę, że w rocznicę poświęcenia kościoła 1797 seconda Dominica Octobris po raz ostatni odprawiłem nabożeństwo z wystawieniem Najświętszego Sakramentu z procesją przy kościele.

To było moje uroczyste pożegnanie kochanego kościoła”.


Część III Zniszczenie i odbudowa


 

III. Zniszczenie i odbudowa

W niedzielę 11 października 1914 roku Niemcy opanowali Grodzisk, Milanówek, Brwinów, wypierając Rosjan w kierunku Warszawy. Ludność miejscowa w popłochu uciekała przez Rokitno w stronę szosy warszawskiej. Uciekano pieszo, furmankami, pędzono przed sobą bydło, zabierano pościel, odzież i najcenniejsze rzeczy. Przed kościołem w Rokitnie rojno było od ludzi, wozów i żywego inwentarza. Ks. Sędziakowski po skończonym nabożeństwie przemówił do uciekinierów, zachęcając ich, by wracali do domów i pilnowali swego dobra.

 

Ok. godziny 14.00 dał się zauważyć dziwny niepokój wśród żołnierzy niemieckich, a w chwilę później pojawili się pierwsi Rosjanie. Pomimo grozy położenia, przerażeni ludzi wznosili ręce do nieba wołając: „Boże, daj im zwycięstwo!” Do kościoła, gdzie schronili się cywile, wpadło kilku żołnierzy rosyjskich z bronią gotową do strzału. Proboszcz krzyknął: „Stój! Tu są Polacy!”. Opuścili broń, zabrali tylko jednego Niemca, który tu się schronił. Wpadł oficer, a widząc starego księdza ucałował jego dłoń i powiedział: „Dawno byśmy wzięli Rokitno, ale dowództwo kazało nam kościół oszczędzać”.

Rosjanie musieli opuścić Rokitno. Około 150 żołnierzy dostało się do niewoli niemieckiej. Niemcy znów zajęli kościół i plebanię. Strzelanina trwała do ósmej wieczorem. Do dolnego kościoła znoszono rannych żołnierzy. Wieczorem Niemcy wpadli na plebanię, by zdobyć coś do jedzenia, ale ani w spiżarni, ani w piwnicy nic już nie było – zapasy wszystkie zostały zrabowane przez Rosjan, meble poniszczone, drzwi wyłamane. Ok. 9.00 wieczorem Niemcy, obawiając się szturmu, palili kolejno karczmę, czworaki, budynki dworskie, aby oświetlić teren. Wreszcie oficer oświadczył, że kościół musi być zburzony. Kazał wszystkim wyjść z kościoła, strzelanina nie ustawała.

Pełno było zabitych i rannych. W jednej wspólnej mogile pochowano 750 szeregowców i oficerów, a wśród nich Stanisława Różańskiego, pułkownika 16 Pułku Syberyjskiego, Polaka w rosyjskiej armii. Nie chciał dopuścić do zbombardowania kościoła przez artylerię, zobowiązując się poprowadzić pułk do ataku i w walce wręcz zdobyć Rokitno. Ale musiał głowę położyć. We wstępie do protokołu czytamy: „Kościół parafialny w Rokitnie zaledwie przed 25 laty wykończony, został między 12 a 19 października zbombardowany i w kupę gruzów zamieniony”.

Ocalała jedynie zakrystia. Tu przez następne dwa lata odprawiały się nabożeństwa. Kiedy myślano o prowizorycznej kaplicy, nad Rokitno zaczęły znów nadciągać chmury. W lipcu 1915 roku wojska rosyjskie zmuszone zostały do wycofania się znad Rawki i Bzury. W Rokitnie utworzyły pozycje obronne. Generał rosyjski każe uchodzić mieszkańcom, „bo tu będzie straszne piekło”. Proboszcz zabiera obraz Matki Bożej, nieco szat liturgicznych, metryki kościelne i trochę swoich osobistych rzeczy, zawozi wszystko do Warszawy.                       .

W maju 1916 od południowej strony kościoła rozpoczęto budowę prowizorycznej kaplicy. Plan wykonał architekt Bronisław Gajewski, budowała firma warszawska Wacława Wędrowskiego i w październiku tegoż roku ks. prałat Leopold Łyszkowski poświęcił kościółek. Dawny boczny ołtarz św. Józefa stał się wielkim ołtarzem. Zaimprowizowano dwa boczne ołtarze: w jednym na suknie rozwieszonym na ścianie Chrystus Ukrzyżowany, w drugim – św. Antoni. 70—letni proboszcz marzył o odbudowaniu ukochanej świątyni.

Skończyła się wojna. Odbudowę kościoła bierze w swe ręce arch. Konstanty Jakimowicz, późniejszy Dyrektor Odbudowy Kraju. Tworzy się miejscowy Komitet odbudowy w okładzie: Stanisław Holtzman, dyrektor fabryki w Józefowie, jako prezes; Franciszek Wiśniewski z Wiśniówki, zastępca prezesa; Stefan Lubański z Kopytowa – skarbnik; Józef Gajowniczek, emerytowany nauczyciel, szwagier proboszcza – sekretarz. Parafianie dobrowolnie się opodatkowali.

W sierpniu 1925 roku rozpoczęła się odbudowa. Proboszcz stale powtarza apele o ofiary. Jednych chwali, innych gani i zachęca. Z kroniki ks. Sędziakowskiego: „…co sobie myślą takie wioski jak Łaźniewek, Marianka, Gołaszew i Krosna? Czy tam nie ma katolików?” Prace jednak nie ustają. Nie powstrzymuje prac nawet śmierć ks. Sędziakowskiego. Przeciwnie, przyczynia się nawet do zwiększenia ofiar dla uczczenia jego pamięci. Ks. Skupieński tynkuje kościół na zewnątrz i wewnątrz, kładzie gruzowo-cementową posadzkę i każe zrobić nowe ławki dla wiernych. 2 sierpnia 1931 roku po 17 latach odbudowy bp Stanisław Gali, sufragan warszawski, dokonuje poświęcenia świątyni.

Trwają prace nad uporządkowaniem cmentarza przykościelnego, restauracją dzwonnicy. Ks. Kutowski kładzie solidny dach na kościele, zawiesza dzwony i otacza kościół murem.

W 1945 roku w czasie odwrotu wojsk niemieckich czołg rosyjski celowo strącił jedną z wieżyczek kościoła i uszkodził dach. Ks. Stefan Roztkowski sprzedał ziemię na Święcicach, dar Paschalisów, a pieniądze przeznaczył na odwodnienie ścian kościoła, na remont dachu, na odnowienie wnętrza, radiofonizację, centralne ogrzewanie, ogrodzenie cmentarza grzebalnego i zakup żyrandola. Za następnego proboszcza, ks. Stanisława Hermanowicza, przeprowadzono renowację Obrazu, pozłocono wielki ołtarz, ambonę, ołtarz św. Wojciecha. Na froncie kościoła stanęły figury św. Wojciecha i św. Jakuba.

W dzień Bożego Ciała 13 czerwca 1968 roku Kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski, dokonał konsekracji odbudowanej świątyni i nowego marmurowego wielkiego ołtarza.