Sanktuarium Matki Bożej Prymasowskiej Wspomożycielki

ARCHITEKTURA

Nowy kościół projektuje Tomasz Bellotti, syn twórcy kościoła Św. Krzyża w Warszawie Józefa Bellottiego. Umowa z nim została spisana w Święcicach w 1702 roku.

W 1885 r. – wzniesiono dwie wieże według projektu arch. Konstantego Wojciechowskiego. Na południowej wieży umieszczono zegar, sprowadzony z Zastawia na Wołyniu z kościoła pobernardyńskiego, zamienionego przez Moskali na cerkiew, oraz dwa dzwony odlane we Wrocławiu w 1746 roku. Kościół przedstawiał teraz krzyż rzymski z czterema bocznymi kaplicami w stylu barokowym. Po środku była kopuła ze sklepieniem żaglowym.

Ołtarz wielki

W roku 1892 ołtarz wielki i cała nastawa są utrzymane w białym kolorze, pobielone wapnem. Dopiero ks. Władysław Sędziakowski pozłocił nastawę i tabernakulum. On także w 1904 roku dla uczczenia 50-tej rocznicy ogłoszenia dogmatu Niepokalanego Poczęcia obok tabernakulum na stopniach ustawił figury dwóch adorujących aniołów /wykonane przez art. rzeźb. Bogaczyka z Warszawy/. Ozdobą ołtarza zawsze był i pozostaje od wieków łaskami słynący OBRAZ MATKI BOŻEJ.

Obraz jest malowany temperą na desce, ozdobiony srebrną, miejscami złoconą, rokokową sukienką. Nie sposób ustalić, od kiedy znajduje się w Rokitnie. Starzy parafianie opowiadają, że tu na wzgórzu przed wiekami objawiła się Matka Boża. Ks. Sędziakowski pisze w swej Kronice, że kult Obrazu zdaje się sięgać początków zaprowadzenia chrześcijaństwa na Mazowszu: „Drobna szlachta mazowiecka i pobożny a pracowity lud i bogate mieszczaństwo z Warszawy śpieszyli, by uprosić sobie łaski Królowej nieba i ziemi, by pojednać się z Bogiem przez Sakramenta św. i wrócić z weselem i otuchą do zajęć domowych. Wota świadczą, jak liczne były tu pielgrzymki; Wot było więcej, ale wśród nieszczęść krajowych jedne przez komisje zabrane (1795), drugie poginęły, lecz i te pozostałe świadczą, czym dawniej było Rokitno”. W drewnianym kościele Św. Jakuba był już ten Obraz, a był tam – jak świadczą dokumenty – „od niepamiętnych czasów”. Ks. Tomasz Młodzianowski, autor kilku dzieł ascetycznych z XVII wieku, we wstępie do jednej z serii rekolekcji pisze: „Razem z moją książeczką rzucam się do stóp Twych, Mila Pani, przyjmij mnie i książeczkę moją. Zasłynęłaś na tym wzgórzu w Rokitnie z cudownego nawracania grzeszników, a więc i mnie jako grzesznika przypuść do łaski Swojej, Ucieczko Grzeszników”.

W 1746 roku Akademia Wszelkiej Sciencji pełna na str. 21 wśród cudownych obrazów Matki Bożej wymienia „Rokitnoski niedaleko Warszawy”. Tu „Prymasi Rzeczypospolitej, ilekroć udawali się do Stolicy z Gniezna, Kniejowa czy Łowicza, przybywali by oddać hołd Matce Bożej”. Prymas Wacław Leszczyński /zm.1666/ „każdą razą, gdy odbywał podróż do Warszawy, odwiedzał cudowny Obraz Najświętszej Maryi Panny w Rokitnie, wsi lezącej niedaleko miasteczka Błonia, i kościół tam hojnemi podarunkami obdarzał” /Korytkowski, Arcybiskupi Gnieźnieńscy, Poznań 1891,t.IV,p.l30/

Tu miał doznać cudu biskup Andrzej Załuski. W archiwum parafialnym znajduje się wiele podziękowań. Biskup Święcicki dla tego Obrazu i licznie ściągających pątników wybudował tak wspaniałą świątynię. Dla tego Obrazu siedemdziesięciokilkuletni starzec ks. Sędziakowski odbudowuje świątynię po zniszczeniach wojennych. W czasie wojny, gdy ostrzeliwany ze wszystkich stron kościół legł w gruzach, Obraz pozostał nietknięty. W 1964 roku przeprowadzono renowację Obrazu: złocenie sukien. Ks. Sędziakowski, zainstalował specjalną zasłonę z aksamitu, opuszczaną na blokach, z wyhaftowanym na niej imieniem „Maryja”, oraz zaprowadził światło z akumulatora. Wota, zdobiące Cudowny Obraz, znajdują się na czterech tablicach. Wiele z nich zaginęło w czasie I wojny.

Ołtarz Św. Wojciecha

Po skasowaniu kościoła Św. Wojciecha, już pewnie bp Święcicki polecił wystawić ołtarz św. Wojciechowi. Kiedy jednak go zbudowano, nie wiadomo. Może zbudował go ks. Maciej Dybowski, może ks. Mierzejewski. Dość, że w 1880 roku istniał, z obrazem wielkich rozmiarów, ale już bardzo zniszczony. W latach 1890-92 artysta malarz Strzelecki z Warszawy odnawiał obraz. Opiekę nad ołtarzem sprawowała fabryka „Józefów”. W 1914 roku kule armatnie porwały ołtarz na strzępy, tak że nie sposób było go odtworzyć. Dziwnym zrządzeniem Opatrzności ks. Władysław Sędziakowski, chorując na oczy, odwiedził lekarza okulistę Bolesława Gepnera w Warszawie i zobaczył u niego obraz św. Wojciecha taki sam, jaki kiedyś był w Rokitnie, tylko znacznie mniejszych rozmiarów. Powiedział to Gepnerowi, a ten w testamencie zapisał kościołowi swój obraz. Po śmierci ofiarodawcy jego syn Ryszard Gepner, też lekarz-okulista, wręczył obraz proboszczowi, zapewniając, że jest on dziełem Szymona Czechowicza

.

3.Ołtarz Św. Jakuba

Kiedy powstał, nie można ustalić. Twórcą miał być Szymon Czechowicz. Po spustoszeniach I wojny światowej zostały z niego tylko strzępy, które długo leżały na strychu. Podczas oblężenia Warszawy w 1939 roku zatrzymał się na plebanii w Rokitnie uciekinier artysta malarz Kazimierz Kwiatkowski z Warszawy i uznał, że to dzieło pędzla Czechowicza. Sześć tygodni nad nim  pracował, nakleił na nowe płótno, brakujące części domalował i obraz wyszedł jak nowy.

Obraz Św. Antoniego

Pochodzi z XVIII wieku, pędzla Franciszka Smuglewicza, malowany specjalnie dla kościoła w Rokitnie /z Kroniki Parafialnej/. W czasie I wojny poszarpany kulami. Naklejony na nowe płótno i odświeżony przez artystę malarza Feliksa Jasińskiego z Warszawy za czasów ks. Sędziakowskiego.

 

Obraz Narodzenia

Ks. Zefiryn Kutowski otrzymał od znajomych, dorobił ramy i umieścił w kościele.

Obraz Chrystusa Ukrzyżowanego

Ks. Kutowski otrzymał od Kamińskich z Brwinowa. Pierwotnie wisiał nad wejściem do skarbca. W roku 1965 znalazł się w bocznym ołtarzu.

 

Ambona

Wspaniałą ambonę, odziedziczoną po poprzednikach, ks. Sędziakowski przyozdobił rzeźbami i pozłocił. Na szczycie umieścił figurę Chrystusa w drzewie, a niżej figury czterech ewangelistów i Apostołów Piotra i Pawła.

 

Krzyż

Naprzeciw ambony wisi duży krzyż, który obok cudownego Obrazu wyszedł nie tknięty żadną kulą z I wojny światowej. Nabył go ks. Sędziakowski z kościoła Św. Barbary na Koszykach w Warszawie, gdzie znajdował się pierwotnie w wielkim ołtarzu. Przy krzyżu były trzy figury naturalnej wielkości: Matki Bożej, św. Jana i Św. Magdaleny.

9.Stacje Męki Pańskiej

Wzorowane są na istniejących w kościele Św. Barbary na Koszykach. Sprowadził je ks. Sędziakowski z Monachium w roku 1892 i umieścił w dolnym kościele, gdzie wnęki i ramy projektował Konstanty Wojciechowski. Uroczyście poświęcił je ks. prał. Leopold Łyszkowski z Warszawy. Stacje ocalały z pożogi wojennej, wymagały tylko odnowienia. Dziś wiszą w górnym kościele i czekają na przeniesienie w zaprojektowane miejsca w kościele dolnym /w roku 1968!/.

10.Figury Matki Bożej i rycerzy męczenników

Figury pochodzą z kościoła pijarów w Warszawie. Stały na frontonie. W 1834 roku Moskale zamienili kościół na cerkiew i usunęli figury. Przy usuwaniu zniszczyli je, odtrącając ręce i głowy. W takim stanie znalazły się w gmachu pijarskim przy ul. Jezuickiej, gdzie je zobaczył ks. Sędziakowski jeszcze jako uczeń II gimnazjum w Warszawie. Będąc już wikariuszem na Pradze, ujrzał je po raz drugi na dziedzińcu katedry. W 1880 roku, kiedy został proboszczem w Rokitnie. postanowił je odkupić. Łatwo uzyskał zgodę wicekustosza katedry ks. Sieroczyńskiego. Kupił figury, ale od razu ich nie zabrał. Kiedy w rok później znalazł się na cmentarzu powązkowskim, zobaczył je na placu kamieniarza Sikorskiego. Okazało się że Sikorki, który wykonywał jakieś prace kamieniarskie dla katedry, w rachunku rozliczeniowym otrzymał te właśnie figury! Za 200 rubli jako zwrot kosztów reperacji zgodził się odstąpić je ks. Sędziakowskiemu. Zgoda zapadła, ale figur z braku czasu znowu nie przewieziono do Rokitna. Upłynął kolejny rok! Będąc na jakimś pogrzebie ks. Sędziakowski zajrzał do Sikorskiego, który właśnie budował grobowiec-kaplicę dla zabitego w pojedynku syna bogatego obywatela z łomżyńskiego Kisielnickiego. Kisielnickiemu spodobały się figury, a że dobrze płacił, więc Sikorski mu je sprzedał. Otrzymawszy adres Kisielnickiego, ks. Sędziakowski udał się do niego i prosił o zwrot figur, a ten w odpowiedzi: „Może ksiądz sobie takie same kazać zrobić!”. Proboszcz zagroził ogłoszeniem sprawy w „Kurierze Warszawskim” i poruszeniem opinii publicznej. Kisielnicki ustąpił. Po kilku dniach przyjeżdża ks. Sędziakowski po figury, a Żydzi pakują je na furmanki, aby przewieźć do posiadłości Kisielnickiego. Jeszcze raz odwiedza więc Kisielnickiego, a kiedy dwukrotnie nie zastaje go w domu, postanawia wpłynąć na jego żonę. Kisielnicka tłumaczyła, że mężowi tak się spodobały figury, że chce Matkę Bożą ustawić pod lasem, a rycerzy przy bramie wjazdowej. Nie wytrzymał proboszcz ”Więc żotnierze-święci męczennicy mają być lancknechtami! Obawiam się, żeby z nimi nie przyszło na wasz dom jakie nieszczęście! A wiem, że jeden syn wam padł w pojedynku!. Kisielnicka uderzyła w płacz. Obiecała wpłynąć na męża. „Może je  zresztą uważać ksiądz za swoje!” – zawołała. Teraz ks. Sędziakowski już nie zwlekał. Przyjechał do Płochocina i skłonił Jana Możdżyńskiego, aby natychmiast przywiózł figury do Rokitna. Załamały się wozy pod ciężarem.

Trzy lata później w 1886 roku figury rycerzy-męczenników św. Pryma i św. Felicjana, dzieło Jana Jerzego Plerscha, znalazły się wysoko na froncie kościoła. Figura Matki Bożej stanęła na specjalnie przebudowanym frontonie.

W 1925 roku Kuria Biskupia Wojsk Polskich domagała się zwrotu figur dla kościoła garnizonowego. Proboszcz przesłał wyjaśnienie, które zakończył słowami: „Parafianie zabrać ich nikomu nie pozwolą!”.

11.Inne

Na szczególną uwagę zasługuje chrzcielnica z czarnego marmuru z XVIII wieku. Warto zwrócić uwagę na obraz Matki Bożej Różańcowej z XVIII wieku i piękny stary tryptyk w zakrystii.

Portret Mikołaja Święcickiego, malowany przez Kazimierza Szmyta z niewielkiej ryciny, własność drą Heliodora Święcickiego.

Obraz olejny pięciu ojców misjonarzy, zakonników z Krakowa, którzy we wrześniu 1907 roku prowadzili misje w Rokitnie. Obraz ten z fotografii malował Stanisław Huber /Ruber?/, syn chemika z fabryki józefowskiej. Ofiarowali obraz kościołowi w Rokitnie Roman i Helena Sienniccy z Witek.

Kościół posiada stare relikwiarze, krucyfiksy, dwa stare ornaty /jeden szyty srebrnymi nićmi ze złotymi galonami – dar starosty Walewskiego, dziedzica Czubina, z roku 1802.